Pasty do zębów bez fluoru

Rynek produktów do pielęgnacji zębów jest ogromny. Każdy producent past do zębów zachwala swoje wyroby jako najlepsze i najzdrowsze, często milczeniem pomijając negatywne skutki działania użytych do wyrobu składników. Tymczasem wiele produktów do higieny jamy ustnej zawiera substancje, które nie tylko nie są dobre dla naszego zdrowia, ale wręcz mogą mu zaszkodzić. Zaskakujący jest fakt, że składnik, który jest dla nas najbardziej niebezpieczny, to powszechnie uważany za dobroczyńcę zębów fluor.

W reklamach opisywany jest on w samych superlatywach: ma wzmacniać zęby, chronić przed próchnicą, zachowywać nasz śnieżnobiały uśmiech. Niestety, tak może się dziać tylko w świecie przedstawianym przez reklamy. Problem z fluorem polega przede wszystkim na tym, że pierwiastek ten przyswajany jest przez organizm tylko do zakończenia okresu dorastania, więc używanie przez dorosłych fluorowanych past mija się z celem. Nadmiar fluoru jest niestety bardzo trudny do usunięcia. Tylko częściowo jest on wydalany wraz z płynami ustrojowymi przez gruczoły łojowe oraz potowe, reszta odkłada się w układzie kostnym i kumuluje w skórze. A zarówno fluor jak i jony fluorkowe są toksyczne i działają drażniąco np. na układ oddechowy. Przedawkowanie tego pierwiastka może prowadzić do zaburzenia procesów enzymatycznych w tkankach, zahamowania oddychania komórkowego, przemiany węglowodanów i tłuszczy oraz syntezy hormonów. Wiąże się to z uszkodzeniem kości, zaburzeniami pracy tarczycy i trzustki. Bardzo groźną konsekwencją przedawkowania fluoru jest wypieranie przez niego wapnia, co w prostej linii prowadzi do chorób związanych z niedoborem tego pierwiastka, jak na przykład osteoporozy, zaburzeń rytmu serca czy skurczów mięśni. Nadmiar fluoru w organizmie powoduje także wypieranie magnezu, co paradoksalnie prowadzi do próchnicy. Istnieją jednak pasty do zębów, które nie mają w składzie fluoru, a za to są bogate w zioła i olejki roślinne. Bardzo dobrze spełniają one swoją funkcję oczyszczania i ochrony zębów.

Jeśli zależy nam na świeżym oddechu, wybierzmy pastę zawierającą olejki aromatyczne. Dobrze sprawdza się mięta lub naturalny olejek karwonowy, a także olejek goździkowy, który do tego działa bakteriobójczo oraz przeciwbólowo. W walce z drobnoustrojami pomoże nam także Echinacea (jeżówka purpurowa) oraz propolis, odgrywający w ulu rolę zapory przeciw różnego rodzaju szkodliwym wirusom, grzybom oraz bakteriom. Oprócz rodzimych składników warto także zapoznać się z tym, co w dziedzinie pielęgnacji zębów oferuje bogata tradycja Wschodu. Zioło Neem działa nie tylko oczyszczająco, ale także ochronnie i aseptycznie. Z kolei Tulsi to szczególna odmiana bazylii, która ma silne działanie przeciwbakteryjne i grzybobójcze, nie niszcząc przy tym pożytecznych bakterii żyjących w jamie ustnej. Ta niezwykła roślina jest bardzo pożądanym składnikiem w przypadku ropienia dziąseł - zawarte w niej olejki eteryczne działają antyalergicznie i tonizująco, przez co przyspiesza regenerację skóry. To sprawia, że pasty zawierające Tulsi są doskonałym produktem dla osób z parodontozą.

Z dobroczynnego wpływu na zęby i dziąsła słynie także roślina Meswak, zwana inaczej drzewem arakowym. Na południu Afryki i we wschodniej części Indii od wielu lat wykorzystywana jest do pielęgnacji jamy ustnej. Gałązki Meswak od wieków służyły jako rodzaj szczoteczki do zębów. Cienkie drewienko było żute lub rozgniatane aż do chwili, gdy włókna na jednym z końców były na tyle luźne, że przypominały twardą szczotkę. Taki przyrząd służył jednak nie tylko do mechanicznego oczyszczania zębów - ściągające i bakteriobójcze właściwości Meswak sprawiały, że sprawdzał się równie dobrze co najlepsze ze współczesnych past. Drzewo arakowe zwalcza bakterie i zarazki, zachowując zdrowe dziąsła, pomaga zapobiegać próchnicy zębów, likwiduje nieświeży oddech i zapewnia mocne zęby. Warto bliżej zapoznać się ze składem pasty, którą trzymamy w łazience, gdyż może się okazać, że produkt, który ma chronić nasze zęby, tak naprawdę im szkodzi.